Dietetyczne grzeszki

dietetyczne grzeszki

Kiedy przechodzimy na dietę bardzo często ciężko jest nam przyzwyczaić się do nowego stylu życia. Niejednokrotnie nieświadomie popełniamy masę niepotrzebnych błędów, które tylko wydłużają czas oczekiwania na upragnione efekty. Dlatego też warto zapoznać się z tego typu błędami, aby łatwiej było nam się ich wystrzegać.

Oto kilka z typowych dietetycznych grzeszków:

– jedzenie na stojąco, przed telewizorem lub czytając gazetę lub książkę – wtedy kiedy jemy i jesteśmy czymś innym zajęci zjadamy dużo, bez świadomości tego jaką porcję zjedliśmy.
– zbyt częste próbowanie potraw podczas gotowania – w taki sposób możemy dostarczyć naszemu organizmowi wielu niepotrzebnych kalorii
– jedzenie tuz przed snem lub w nocy – ostatni posiłek powinien być zjedzony najpóźniej 3 godziny przed pójściem spać, inaczej nasz organizm nie zdąży prawidłowo przetrawić spożytego pokarmu.
– podjadanie między posiłkami – bardzo często jest wywołane nie głodem, ale chęcią zajęcia się czymś.
– objadanie się wysokokalorycznymi przekąskami – dostarcza to naszemu organizmowi mnóstwo pustych kalorii, węglowodanów i tłuszczu, które negatywnie wpływają na naszą dietę.
– wielokrotne dokładki – podczas diety najlepiej jest od razu nałożyć sobie całą porcję na talerz, aby mieć kontrole nad tym ile się je.
– zjadanie 2 dużych posiłków zamiast 4-5 małych – podczas diety lepiej wyznawać zasadę: jem często, ale w małych ilościach. Pozwoli to nam zapobiec spożywaniu niekontrolowanych ilości przekąsek pomiędzy dwoma dużymi posiłkami.
– rezygnacja ze śniadania – konsekwencją braku śniadania jest spożywanie większych ilości jedzenia w późniejszych godzinach.
– zbyt szybkie jedzenie dużych ilości pokarmu – jeść powinniśmy powoli i bez pośpiechu, ponieważ dopiero po 10-15 minutach od momentu spożycia pokarmu jesteśmy w stanie odczuć uczucie sytości.

Jak widzimy jest dosyć sporo wykroczeń, które w tak łatwy i często nieświadomy sposób możemy popełnić. Teraz kiedy już wiemy na czym one polegają warto zadbać o większą samokontrolę.

Oprócz drobnych dietetycznych grzechów bardzo często padamy ofiarom tzw. pułapek żywieniowych.

Oto kilka z nich:

– sałatki – mimo, iż wszystkim ogólnie wydaje się, że sałatki są bardzo dietetyczne i nietuczące, nie jest to do końca prawdą. Owszem warzywa, które są ich głównym składnikiem są niskokaloryczne, ale takie dodatki jak majonez, śmietana czy jakieś sosy często są bombą kaloryczna, np. 2 łyżki śmietany do mizerii do 47 kalorii, a bułka tarta jako dodatek do kalafiora lub fasoli to 130 kalorii. Aby nie rezygnować z sałatek, możemy wysokokaloryczne dodatki zastąpić np. chudym jogurtem ( 6 kalorii).
– owoce – niektóre owoce mogą nas odstraszać swoja wysoką wartością energetyczną. Jednak warto wiedzieć, że to, że mają one duże kalorii wcale nie oznacza, że są tuczące. Wręcz przeciwnie. Owoce są bardzo wskazane podczas diety, ponieważ przyspieszają przemianę materii i ruch robaczkowy jelit.
– sery – większości z nas wydaje się, że wędliny tuczą bardziej, jednak wcale tak nie jest. Jeden plasterek żółtego sera to jakieś 40 kalorii, natomiast 100 g szynki z indyka to tylko 165 kalorii.
– panierka – gdyby pozbawić kotleta schabowego panierki i smażenia na głębokim tłuszczu, wcale nie byłby on taki tuczący. Jeżeli zachowany umiar w stosowaniu panierki, jesteśmy w stanie obniżyć jego wartość energetyczną.
– kanapki – dla większości z nas kanapki są bomba kaloryczną. Jednak jeżeli zamiast kromki białego chleba (128 kalorii) użyjemy kromkę ciemnego pełnoziarnistego pieczywa (100 kalorii), na pewno ograniczmy ilość spożywanych kalorii.
– zupy – z zupami jest podobnie jak z sałatkami. Jeżeli zamiast wysokokalorycznych dodatków wybierzemy odtłuszczone i chude produkty ograniczymy wartość energetyczną zupy.
– przegryzki – w przypadku wysokokalorycznych przekąsek należy zapamiętać, że 1 słony paluszek – 12 kalorii, 1 migdał -10 kalorii, 1 orzech laskowy – 12 kalorii, 10 dag łuskanego słonecznika – 565 kalorii. już sama wartość energetyczna takiej przekąski powinna zniechęcić nas do jej spożywania.

Jak więc widzimy nie zawsze to, co powszechnie jest zdrowe i nietuczące zawsze takie jest. W diecie należy kierować się zdrowym rozsądkiem, a przede wszystkim trzeba zachować samodyscyplinę i samokontrolę.

Napady głodu – skąd się biorą?

Wiele z nas wie, co to takiego napad głodu i jakie są jego skutki. Okazuje się, że wzrost naszej wagi to niejednokrotnie efekt życia w ciągłym stresie. Poddenerwowanie sprawia, że w naszym organizmie dochodzi do wzmożonej produkcji noradrenaliny, hormonu, który zwiększa ochotę na jedzenie węglowodanów, przede wszystkim słodyczy.

Kiedy doskwiera nam stres, mechanizmy, które czuwają nad uczuciem sytości i głodu zostają zachwiane. Dochodzi do nadprodukcji neuropeptydów Y, informujących o głodzie i zwalniających metabolizm oraz do zahamowania produkcji leptyny, hormonu dającego uczucie sytości, zmniejszającego apetyt. To właśnie sprawia, że stale odczuwamy głód a wskutek obniżonego tempa przemian materii dochodzi do odkładania się tkanki tłuszczowej.

W przypadku stresu ciągłego, dochodzi do otyłości brzusznej, magazynowania się tłuszczu w okolicy karku.

Stres sprawia, że czujemy chęć na słodki smak. Słodycze, jak wiadomo, przyczyniają się do wzrostu hormonu szczęścia, serotoniny, zatem sięgnięcie po czekoladę, najlepiej gorzką, jest świetnym rozwiązaniem.

Jak zatem radzić sobie z napadami głodu?

Jako że duży wpływ ma na niego stres, starajmy się unikać sytuacji, które go wywołują i miejmy pod ręką coś słodkiego, co wprawi nas w lepszy humor. Z ilością słodyczy jednak nie przesadzajamy, aby ważenie się nie wprawiło nas ponownie w zły nastrój…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *